Romans prezydenta USA ze stażystką trwał 18 miesięcy, aż do chwili śmierci Kennedy'ego w Dallas.
Polityk nie tylko uwiódł 19-letnią stażystkę, ale również częstował ja narkotykami i nakłaniał do świadczenia usług seksualnych kolegom. Romans trwał znacznie dłużej niż Clintona z Monicką Lewinsky i nie ograniczał się do ukradkowych seansów w pakamerach tudzież toaletach zachodniego skrzydła.
Mimo to, pani Alford przez czterdzieści lat milczała jak grób. I gdyby nie odkrycia historyka Roberta Dalleka prawdopodobnie zabrałaby do grobu właśnie swoją tajemnicę. Z przywódcą wolnego świata sypiała do chwili zamachu w Dallas, choć we wrześniu 1963 roku przyjęła oświadczyny Anthony’ego Fahnestocka. Wzięła z nim ślub półtora miesiąca po śmierci prezydenta.
pm/Radio ZET